Wadowice, kremówki i świetne towarzystwo – tak emeryci ZNP Oddział Tychy spędzili 28 maja

znp_sekcja_emerytów

Wycieczki emerytów mają swoją niepowtarzalną dynamikę. Tym razem grupa z Tychów wybrała kierunek wyjątkowy, bo przecież nie codziennie jedzie się do miasta, gdzie kremówka ma status niemal narodowego dobra kultury.

28 maja, punkt 7.20. Przed siedzibą ZNP trwał dobrze znany rytuał: liczenie uczestników, poprawianie toreb, szybkie pytanie „czy wszyscy wzięli legitymacje?” oraz klasyczne zapewnienia, że „autokar na pewno nie odjedzie bez nikogo”, w które i tak nikt do końca nie wierzył. Punktualność była tego dnia traktowana niemal religijnie, co w przypadku wycieczki do Wadowic wydaje się całkowicie uzasadnione.

Pogoda dopisała idealnie. 21 stopni, słońce, lekki wiatr. Czyli dokładnie taka aura, przy której człowiek czuje, że jeszcze może zdobywać świat, albo przynajmniej spokojnie wejść do autokaru bez narzekania na kolano.

Największą atrakcją poranka okazała się oczywiście romantyczna przejażdżka kolejką „Śladami Ojca Świętego Jana Pawła II”. Sama nazwa sprawiła, że część uczestników odruchowo wyprostowała plecy, a pozostali zaczęli rozglądać się za najlepszym miejscem do robienia zdjęć wnukom na Messengera. Kolejka sunęła przez Wadowice, mijając miejsca związane z Karolem Wojtyłą. Były opowieści przewodnika, ciekawostki, anegdoty i ten charakterystyczny moment, kiedy połowa grupy słucha z pełnym skupieniem, a druga połowa pyta szeptem: „A gdzie będą kremówki?”.

Nie zabrakło również wizyty u karmelitów na Górce. Sanktuarium św. Józefa zrobiło ogromne wrażenie. Relikwie, historia świętego Rafała Kalinowskiego, papieski Pierścień Rybaka umieszczony na obrazie świętego Józefa. Wszystko bardzo podniosłe, choć nie dało się nie zauważyć, że niektórych bardziej fascynowało to, jak zakonnikom udaje się utrzymać taki porządek w klasztorze. Padły nawet pierwsze propozycje, żeby wysłać tam kilku wnuków „na resocjalizację”.

Potem przyszedł czas na Kościół św. Piotra Apostoła. Nowoczesny, przestronny, monumentalny. Część uczestników była zachwycona architekturą, inni uznali, że „kiedyś kościoły były bardziej kościelne”, ale wszyscy zgodnie przyznali, że ogród wokół świątyni nadaje się idealnie do odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu.

A potem nastąpił moment kulminacyjny całej wyprawy. Rynek. Kawa. Kremówka. W tym momencie duch pielgrzymki płynnie przeszedł w stan pełnego szczęścia egzystencjalnego. Rozmowy przy stolikach nabrały lekkości, pojawiły się wspomnienia dawnych wycieczek, historie rodzinne oraz klasyczne porównania cen z 1987 roku. Kremówka została oceniona jednogłośnie wysoko, choć znalazły się głosy, że „u cioci Krysi to jednak krem był bardziej waniliowy”.

Po słodkiej regeneracji grupa udała się do domu rodzinnego Jana Pawła II. I tutaj atmosfera wyraźnie się zmieniła. Wadowicka kamienica przy Kościelnej 7 przypomina, że za wielkimi historiami stoją zwykłe mieszkania, codzienne życie, rodzinne dramaty i małe momenty, z których później rodzi się historia znana na całym świecie. Uczestnicy słuchali opowieści o rodzinie Wojtyłów z dużym skupieniem, choć oczywiście nie obyło się bez dyskusji, jak małe były kiedyś mieszkania i jak „ludzie potrafili wtedy żyć bez dwóch łazienek”.

O 14.00 przyszedł czas powrotu. W autokarze zrobiło się spokojniej. Jedni przeglądali zdjęcia, inni dyskretnie przysypiali, a najbardziej doświadczeni uczestnicy już pytali organizatorów, dokąd będzie następna wycieczka.

Bo prawda jest taka, że emeryci wcale nie zwalniają tempa. Oni po prostu wiedzą, że życie jest za krótkie, żeby siedzieć w domu, kiedy gdzieś czeka dobra kawa, kawałek kremówki i autokar pełen ludzi, którzy zawsze mają o czym pogadać.

Udostępnij:
Facebook
Email
Drukuj

Więcej informacji?

Jeśli masz pytania, potrzebujesz pomocy – skontaktuj się z nami:

Telefonicznie:

32 227 27 39

Jesteśmy nowoczesną organizacją związkową z największym dorobkiem!